Wpływ opon zimowych na spalanie paliwa
2014-08-28

Na temat jeżdżenia samochodem utrzymuje się wiele mylnych przekonań. Jedno z nich to mit o dużo większym zużyciu paliwa na oponach zimowych.

Kilkadziesiąt lat temu rzeczywiście tak było, ale wynikało to z topornego bieżnika i stosowania szybko ścierających się ówczesnych miękkich mieszanek gumowych. Postęp techniczny całkowicie zmienił tę sytuację i od czasu upowszechnienia się stosowania lamelek i dodawania do mieszanek gumowych soli kwasu krzemowego nastąpiła wyraźna poprawa, a obecnie różnice w zużyciu paliwa między poszczególnymi modelami dobrych zimówek bywają większe niż rozbieżności między porównywalnymi modelami letniego i zimowego danego producenta. Mam na myśli dobre produkty uzyskujące w testach np. ADAC ocenę min. dostateczną (dawniej zalecenie polecana) i pomijam słabsze wyroby o kiepskich właściwościach jezdnych.

W mediach wciąż można przeczytać albo usłyszeć o rzekomym znacznie większym zużyciu paliwa na zimówkach. Ba, opinie takie wygłaszają nawet niektórzy tzw. eksperci. Jak się okazuje często porównują oni wyniki uzyskane w różnych warunkach, np. zużycie paliwa na letnich w lecie i na zimowych w zimie albo jednego kompletu ogumienia z bieżącej eksploatacji, a drugiego po sezonowaniu albo fabrycznie nowego. Tymczasem w niskich temperaturach, szczególnie na krótkich dystansach, motor zużywa znacznie więcej paliwa niż kiedy jest ciepło. Z kolei nowe opony oraz te po leżakowaniu muszą mieć najpierw startą wierzchnią warstwę bieżnika aby pracować optymalnie. To daje błędy pomiaru rzędu... kilkudziesięciu procent. Najczęściej jednak o wadach zimówek mówią osoby jeżdżące zimą na ogumieniu letnim, które nierzadko nazywają jeszcze „normalnym” albo mylnie całorocznym.

Jeśli ktoś chciałby przeprowadzić obiektywny pomiar samemu, to trzeba jeździć na zagrzanym silniku i przekładać na zmianę dotarte komplety ogumienia (min. 2 pełne cykle, lepiej 3). Bardzo dużo zależy od temperatury i sposobu jazdy. Auto na zimówkach przy 20 C powinno spalić więcej niż na porównywalnych oponach letnich (nie zawsze tak jest), a przy ostrej jeździe nawet o 50% i więcej. Inaczej w czasie delikatnej i bardzo delikatnej jazdy po zużyciu ok. połowy bieżnika, kiedy zacierają się różnice między ogumieniem sezonowym. Reguła 4 mm określa jednak takie zimówki jako zużyte, ponieważ kiepsko spisują się na śniegu. ulice w czasie zimy.




Pogoda i nawierzchnia - wpływ na spalanie paliwa

Na jezdni pokrytej śniegiem, lodem albo zamarzniętej jadąc samochodem na oponach zimowych generalnie zużyjemy mniej paliwa niż na letnim przy takim samym tempie jazdy. Podobnie często bywa nawet kiedy jest mokro i zimno (< 5 C). Ogumienie zimowe zapewnia wtedy znacznie lepsze właściwości jezdne, dzięki czemu na zimówkach możemy dojechać do celu bezpieczniej i ekonomiczniej albo szybciej – do wyboru.

Najłatwiej przekonać się o tym w terenie górzystym i pagórkowatym, na krętych odcinkach dróg z wieloma podjazdami i zjazdami. Różnica w przyczepności i kierowalności pojazdu na ogumieniu zimowym i letnim jest ogromna. W terenie płaskim wyższość zimówek najbardziej odczuwa się nie tylko na śniegu, ale także w czasie przejeżdżania zakrętów. Na mokrej jezdni w temperaturach 0-5 C „zagrzane” opony letnie spisują się na ogół lepiej, oczywiście przy zbliżonej głębokości bieżnika.

Sztuczki pozwalające zmniejszyć zużycie paliwa

Specjaliści od ogumienia znają zwykle dwa bardzo proste triki „zapewniające” mniejsze zużycie paliwa. Pierwszy polega na montażu opon węższych o 10-20 mm, oczywiście jeśli dopuszcza takie homologacja pojazdu (spis wymiarów zwykle znajduje się w instrukcji obsługi). Dzięki temu zmniejszy będzie opór toczenia (zakładam ten sam model ogumienia) oraz opór aerodynamiczny, a co najważniejsze poprawi się docisk do nawierzchni i lepsze będą właściwości jezdne po śniegu oraz na jezdni „zalanej” wodą. W ruchu miejskim dużych aglomeracji zużycie paliwa będzie mniejsze o 0,5-1,5 l/100 km. Trzeba jednak pamiętać, że konsekwencją węższego ogumienia na suchej nawierzchni, a czasem także na mokrej jezdni (mokry asfalt, bez stojącej czy płynącej po nim wody) są wyraźnie dłuższa droga hamowania oraz znacznie mniejsza przyczepność w zakrętach. Jeśli weźmiemy na to poprawkę i będziemy jeździć poza miastem o przyjmijmy 10 km/h wolniej na każde 10 mm mniej, to poprawi się nasze bezpieczeństwo oraz dodatkowo zmniejszy się zużycie paliwa. Różnica w czasie przejazdu na krótkich dystansach będzie mało istotna (kilka procent). W ten sposób zaoszczędzimy kupując tańsze (węższe) ogumienie, mniej wydamy na paliwo i będziemy jeździć bezpieczniej po śniegi i w błocie pośniegowym. To się opłaci i działa. Polecam.

Drugi trik związany jest z rozmiarem ogumienia, a dokładniej wyborem koła (felga+opona) o mniejszej średnicy. Obniżone auto ma mniejszy opór aerodynamiczny, ale mniejszy prześwit grozi uszkodzeniem elementów podwozia pojazdu. Stanowczo odradzam w normalnym ruchu drogowym.

Najlepsze wyniki spalania paliwa na zimówkach

Warszawa, okolice Dworca Centralnego, wczesne wiosenne popołudnie 2011 roku, ok. 10 C, pochmurno, ale sucho. Odbieram prawie nowiutkie BMW 320d Efficient Dynamics, specjalną wersję zoptymalizowaną na ekonomię, na oponach zimowych Bridgestone Blizzak. Auto ma zagrzany silnik, ale opony zimne. Decyduję się na przeprowadzenie pomiaru w czasie pierwszej jazdy tym modelem. Trasa prowadzi po centrum Warszawy trwa prawie 1 h z zatrzymywaniem się i ruszaniem średnio co 1,5 minuty. Ważne żeby zdążyć przed korkami, co się udaje. Jedynie na Alejach Jerozolimskich muszę stać więcej niż 1 cykl świetlny przed skrzyżowaniem. Jechałem z przepisowymi prędkościami, rozpędzając auto znacznie dynamiczniej niż większość użytkowników ruchu obok.

Wynik przeszedł najśmielsze oczekiwania – poniżej 4 l ON/100 km. Oczywiście jechałem na jak najlepszy rezultat obserwując zegary i dopasowując sposób prowadzenia do właściwości silnika pojazdu, jednak w czasie jazdy bez patrzenia na wskaźniki zużycie paliwa także było rewelacyjne (poniżej 5 l ON/100 km). BMW produkuje rewelacyjne silniki, ale osiągnięcie wartości katalogowego zużycia pozamiejskiego na ogumieniu zimowym w centrum dużego miasta z bardzo częstym zatrzymywaniem się pokazuje, że współczesne opony zimowe są bardzo ekonomiczne, przynajmniej w dodatniej dość umiarkowanej temperaturze i miejskich prędkościach jazdy. To najlepszy wynik w przeliczeniu na masę pojazdu jaki uzyskałem w godzinach roboczych w centrum dużej aglomeracji.

Źródło: link